„Nie wiem, czy istnieje recepta na pewny sukces rynkowy. Znam natomiast przepis na pewną porażkę rynkową…” – pisze Kamil Kociszewski, strateg Freebee, w najnowszym wydaniu „Marketingu w Praktyce”.

Strateg porusza temat nietrafionej akcji marketingowej, w której główną rolę odgrywał pan przebrany za kubek. Rozdawał ulotki sieci kawiarnianej w znanej warszawskiej dzielnicy biurowej – na Mordorze. Strateg wskazuje kilka błędów,  które zostały popełnione przy okazji promocji. Zwraca uwagę na nieodpowiednie miejsce, dobór potencjalnych klientów, wybór przestarzałej formy reklamowej, aż po nietrafioną – jego zdaniem – komunikację.

1.      Wszystkim się spieszy, a pan stoi na drodze

Przystanek autobusowy. Pan przebrany za kubek próbuje wszystkim spieszącym się do pracy wręczyć ulotkę kawiarni. Obok niego tworzy się zator. „Zdenerwowani przechodnie ostro komentują tę sytuację. (…) Sporo ulotek trafia do koszy po drugiej stronie ulicy. Do tego widok charakterystycznego logo (…) w koszach nie zachęca do sięgania po poranną promocję”. Czy to więc właściwie miejsce i pora na akcję marketingową?

2.      Przykro mi, to nie ten target

Na wspomnianym przystanku wysiadają „pracownicy agencji reklamowych, domów mediowych, międzynarodowych korporacji (…). To kreatorzy nowoczesnych rynków i jednocześnie konsumenci intensywnie uczestniczący w każdym z tworzonych rynków, znający je już dobrze i rozglądający się za nowościami, ceniący oryginalność. To wyznawcy nowoczesności z jej głównym atrybutem – innowacją”. Czy ta akcja z ulotką jest nowoczesna i oryginalna?

Akcja marketingowa na Mordorze

3.      Przestarzała forma dobra dla hipsterów

Piękne ulotki, a koncept człowieka przebranego za kubek taki banalny. Aż chce się rzec: „Reklama sprzed stu lat. Gdyby jeszcze na przebraniu wyświetlany był jakiś hologram. (…) Pan-kubek zapewne okazałby się bardziej odpowiedni na placu Zbawiciela, w miejscu spotkań warszawskiej hipsterki, gdzie może dopatrzono by się w nim akcji promocyjnej z przymrużeniem oka lub nawet marketingu w stylu vintage. Nie w Mordorze – tutaj takie skojarzenia raczej się nie pojawią”. Skąd więc taki wybór?

4.      Ale oni chcą wydawać!

Na ulotkach rozdawanych przez Pana-kubka widnieje informacja o promocji: 15 zł za kawę i croissanta. To wcale nie mało, ale… „więcej za mniej to rynkowa sztampa. (…) Kawiarnie są wyjątkowymi miejscami w przestrzeni miasta. Nie odwiedzamy ich, żeby tanio się napić i niedrogo zjeść. Kierujemy się tam chcąc odpocząć, spotkać się ze znajomymi, załatwić interesy, popracować. (…) I tak też pozycjonowała się ta kawiarnia, „aż tu nagle bum! Niska cena”. Dodajmy: cena zmusza do porównań z obiadem, który można zjeść w pobliskim bistro… Taka akcja marketingowa nie może się udać.

*

Chcesz dowiedzieć się więcej? Poznać lepiej znaczenie popełnionych błędów podczas akcji marketingowej? Przeczytaj całość tekstu we wrześniowym wydaniu „Marketingu w Praktyce”. Bądź zawsze na bieżąco z artykułami i zaprenumeruj miesięcznik już dziś.

Już teraz zapoznaj się z innymi wpisami stratega Freebee:

Audyt lojalności

Budowanie relacji z klientem przez program lojalnościowy

Programy naprawdę lojalnościowe

O autorze:

Kamil Kociszewski

Kamil Kociszewski – Strateg Agencji Freebee odpowiedzialny za opracowanie strategii działań lojalizujących i projekty programów lojalnościowych.

Z wykształcenia socjolog. Obserwator rynków i jego uczestników. Entuzjasta nurtu marketingu relacji z klientami (Customer Relationship Marketing) i marketingu lojalności (Loyalty Marketing). Od kilkunastu lat współpracuje z międzynarodowymi markami w zakresie marketingu, rozwiązań budujących lojalność klientów, badań i analiz rynku, standardów i jakości obsługi. Jego pasją jest coaching, gdzie z zaciekawieniem poznaje specyfikę procesu zmiany.