Co czeka aplikację, której sztandarowa funkcja została właśnie „skopiowana” przez konkurencję? Odpływ użytkowników, jej całkowitą śmierć? A może wypadałoby zadać pytanie: „O co w ogóle tyle krzyku?” O tym, jak bardzo jesteśmy lojalni wobec aplikacji, zastanawiamy się we Freebee na przykładzie Instagrama i Snapchata.

Snapgram i Instachat

W 2010 roku powstał Instagram, rok później Snapchat. Co różni obie aplikacje? Użytkownik tej drugiej jest znacznie młodszy. Chce dzielić się ze znajomymi swoimi zdjęciami oraz filmami. Ale już nie chce, by jego spontaniczne decyzje były zapisywane na serwerach. Wysłany prywatną wiadomością snap wyświetla się ledwie kilka sekund. Opublikowany w „My story” znika na dobre z aplikacji po upływie 24 godzin, ale w ciągu tego czasu można wyświetlać go wielokrotnie.

Snap przedstawia mikromoment, który niekoniecznie nadawałby się na Instagrama, gdzie tworzy się całą historię swoich zdjęć i zbiera polubienia oraz komentarze. Snap nie ma tych opcji – na szczęście dla niektórych użytkowników. Dla niektórych młodych osób presja na popularność postów okazuje się zbyt wielka. Niektórzy kasują te, które spowodowały małą liczbą interakcji.

Co więcej, Snapchat to bardziej kameralna aplikacja, zazwyczaj dla kręgu najbliższych znajomych. To właśnie ta cecha – obok ulotności snapów – zadecydowała o jego popularności.  

Mikromomenty, które dzielą między sobą użytkownicy Snapchata, znane są jako „My story”. Opcja dodawania „Stories” („Relacje”) pojawiła się 2 sierpnia także na Instagramie. Wprowadzenie na „Insta” tak kluczowej cechy ze Snapchata każe nam zadać pytanie: „I co teraz?”.

Snapchat vs Instagram

Snapchat vs Instagram

Reakcja branży na „Stories” na Instagramie

Pierwsze reakcje branży, jakie można było znaleźć w sieci, były oczywiście negatywne:

  • że Instagram stał się Snapchatem…
  • że każda platforma powinna mieć własny, odmienny cel, wyróżniający ją od dziesiątek innych…
  • że Instagram nie ma pomysłu na siebie…
  • że gdy ktoś ma ochotę skorzystać z funkcjonalności Snapchata, wejdzie po prostu na Snapchata…

Co ciekawe, początkowo nieprzychylne opinie skryły się za tymi na korzyść Instagrama. „To koniec Snapchata, prawda?” – to pytanie zadano nie raz. Wiele osób uważa, że „Stories” to jest właśnie to, czego Instagramowi brakowało.

Instagram-Snapchat 1:0?

Filtry Instagrama są lepsze od snapchatowych, co sprawia, że na zdjęciu wygląda się ładniej. Co więcej, „Insta” wydaje się bardziej intuicyjny, łatwiej na nim dodać znajomych i znaleźć rzesze celebrytów do śledzenia. A pokusa jeszcze głębszego zajrzenia w ich życie po latach obserwowania – przez co rozumie się oglądanie filmików i zdjęć bez retuszu – daje mu dodatkową przewagę. Wielu zachęca również możliwość oglądania „Stories” firm, których nie ma na Snapchacie. To wszystko spowodowało wstrzymanie wprowadzenia komunikacji niektórych marek w tej apce.

W zeszłym tygodniu Mikołaj Nowak, Social & New Media Adviser / Producer w TVN, napisał na LinkedIn: „Info od znajomego z dużej agencji: kilku klientów wstrzymało dziś „briefy” na launch ich marek na Snapie. Projekty i opracowania zostały wstrzymane. Klienci poprosili o korektę i alternatywę w postaci… Tych samych działań na Instagramie, gdzie mają już zbudowaną i wielką społeczność”.

Co więcej, trend ograniczania liczby aplikacji, z których korzystamy, z pewnością sprzyja nowej funkcjonalności Instagrama.

Ale z drugiej strony, to właśnie po wprowadzeniu nowej funkcji Instagrama o Snapchacie zrobiło się naprawdę głośno. Co może sprawić, że zainteresowani jakością kopii użytkownicy pobiorą Snapchata na telefon, by sprawdzić, jak wygląda oryginał.

Millenialsi, którzy pokochali Snapchata, mogą natomiast odwrócić się od Instagrama, który w jawny sposób plagiatuje ich ulubioną aplikację” – dodaje Dagmara Pakulska, Online Strategist w agencji MJCC, dla proto.pl.

Stare-nowe

Jak więc się okazuje, stare (Instagram) nadgania nowe (Snapchat). Trochę to przypomina walkę pokoleń, ale tutaj nie zawsze musi wygrać młodsze, ale to, co się najlepiej rozwija, odpowiada oczekiwaniom potencjalnych użytkowników.

Czy nowa funkcjonalność Instagrama spowoduje odpływ użytkowników ze Snapchata? Cóż, zależy, z jakich powodów tam się znajdują. Jeden z nich to brak obecności rodziców w tym medium, drugi to tzw. „sexting”. Jeśli chodzi o przesyłanie odważnych zdjęć, Snapchat wykazuje się bardziej liberalnym podejściem do Instagrama. Zatem ci użytkownicy raczej nie odejdą. Ale co z pozostałymi? Na ile można być lojalnym wobec aplikacji?

A o tym, co sprawia, że się od nich uzależniamy, w poniższym wideo:

Hard userzy

Czy przykład Instagrama dowodzi, że aby się rozwijać, trzeba „ściągać”, upodabniać do innych, zamiast stawiać na oryginalność? Jak to wszystko ma się do sztandarowego USP, które daje nam przewagę konkurencyjną? Snapchat właśnie stracił jedną z nich. Ale nadal jest bardziej intymny od Instagrama, i to nie powinno się zmieniać, bo właśnie m.in. poczucie prywatności przyciąga internautów do Snapchata.

„W ciągu roku nastąpił 2-krotny wzrost młodych użytkowników Snapchata przy kilkuprocentowym spadku Instagrama w USA. Ruch Instagrama wygląda na ukłon w kierunku właśnie tej grupy, czyli millenialsów (86 proc. użytkowników Snapa), dla których, jak pokazują powyższe statystki, sam Instagram był jednak etapem przejściowym do innej technologii i rzeczywistości” – mówi Jan Prószyński, szef marketingu agencji technologicznej Rockon dla Wirtualne Media.

Szach-mat?

„Wygląda na to, że na rynku jest miejsce dla obu graczy.  Snapchat wciąż będzie bardziej przyciągał swoich tzw. early-addopters oraz młodszych użytkowników, którzy cenią sobie to, iż nie korzystają z niego ich rodzice. Z kolei Instagram oferujący zdecydowanie większy zasięg (500 mln w stosunku do 150 mln Snapchattowców) pozostanie preferowanym medium reklamodawców, ze względu na lepszą efektywność kosztową oraz precyzyjne narzędzia monitoringu prowadzonych działań marketingowych” – twierdzii Anna Balcerzak, Head of Customer Experience w Agencji Freebee.

Zdaniem ekspertów prawdopodobnie ze Snapchata przestaną korzystać tylko ci użytkownicy, którzy posiadają obie aplikacje. I to głównie ci, którzy nie do końca rozumieją Snapchata. Czy jednak tzw. hard userzy okażą się lojalni? Wiele wskazuje, że tak. Aplikacja stanie się więc bardziej hermetyczna, niszowa. Nie jest to dobra prognoza dla marki, która chce się rozwijać, dlatego czekamy teraz na ruch ze strony Snapchata…

Przypomnijmy, że Apple też zaczęło zadowalać powszechne gusta, bo skupianie się na wąskim gronie fanów, ciągle łaknących innowacji, nie zapewniłoby ekspansji na tak wielką skalę jak obecnie.

Jak Twoim zdaniem potoczą się losy Snapchata? Z której aplikacji wolisz korzystać i dlaczego?